Magiczne spotkania 2011
Dzisiejsza odsłona poświęcona jest dla wszystkich tych, którzy nie mogli osobiście doświadczyć takich cudów natury, a które stały się moim udziałem. Nie wyliczam Was wszystkich, ale gorąco pozdrawiam.
Gęsi to zaraz po bielikach moje największe tęsknoty wiosenne. Czekam na nie zawsze z wyjątkową nadzieją. W tym roku też były, ale nie takie łatwe do zlokalizowania i trzymające się stałych miejscówek. Przelot był stosunkowo krótki, ale za to z roku na rok obfitujący w większe ilości bernikli białolicych. Nie wiem też, czy aby komuś mignęła w tym roku bernikla rdzawoszyja, a ja miałem tą przyjemność i spotkałem tego wyjątkowego raryta. Zdjęcia tu nie pokazuję, bo lichutkie, ale musicie uwierzyć na słowo. A reszta… no cóż oceńcie sami.
Ja w tym roku przeżyłem wyjątkowe spotkania z tymi magicznymi stworzeniami. A wówczas gdy napotykamy dziesiątki tysięcy tych magicznych stworzeń to …jest dopiero MAGIA! Spróbujcie kiedyś nie oddychać przez godzinę, kontemplując ten cud!
Pozdrawiam - na nic tu słowa.
Marek Syguła